Karpaty Insight Group
Porady dla firm

Dlaczego Twój grafik nie jest właścicielem logo?

Autor Karolina Wiśniewska, Specjalista ds. Własności·5 października 2024·4 min czytania

Większość właścicieli firm w Rzeszowie zakłada, że opłacona faktura za projekt logo kończy sprawę własności. Niestety, polskie prawo jest w tej kwestii bezlitosne i sama płatność nie daje Ci prawa do swobodnego dysponowania znakiem. Bez jednego konkretnego dokumentu, Twój grafik wciąż może decydować o tym, gdzie i jak używasz swojego symbolu.

Przelew to nie wszystko

Wyobraź sobie sytuację, którą przerabialiśmy w Karpaty Insight Group już 47 razy w ciągu ostatniego roku. Przedsiębiorca zamawia logo, płaci 1250 zł netto, dostaje pliki i zaczyna drukować ulotki oraz oklejać auto. Po dwóch latach grafik widzi, że firma urosła i wysyła pismo z żądaniem dodatkowej opłaty. Dlaczego? Bo faktura z opisem 'projekt logo' nie jest dokumentem przenoszącym autorskie prawa majątkowe. W świetle przepisów, które stosują rzeszowskie sądy, kupiłeś tylko usługę wykonania projektu, a nie sam projekt na własność.

W polskim systemie prawnym istnieje wyraźne rozróżnienie między wykonaniem dzieła a przeniesieniem praw do niego. Jeśli w Twojej szufladzie nie leży umowa z podpisem grafika, to technicznie rzecz biorąc, używasz cudzej własności. W Karpaty Insight Group często powtarzamy: sprawa jest jasna – albo masz papier, albo masz problem, który wypłynie w najmniej odpowiednim momencie, na przykład przy próbie sprzedaży firmy lub wejściu na nowe rynki.

Nasi klienci z Rzeszowa i okolic często dziwią się, że prawo autorskie chroni twórcę tak silnie. To prawda, twórca jest traktowany jako słabsza strona, więc jeśli umowa nie mówi inaczej, prawa zostają przy nim. Jeśli planujesz rejestrację znaku towarowego w urzędzie patentowym, brak formalnego przeniesienia praw może zablokować cały proces na wiele miesięcy. Znamy rzeszowskie urzędy od środka i wiemy, że urzędnicy coraz częściej proszą o dowód posiadania praw do grafiki.

Sama faktura to tylko dowód zapłaty za czas pracy, a nie potwierdzenie, że logo należy do Twojej firmy.

Magiczny Artykuł 53

Ustawa o prawie autorskim zawiera Artykuł 53, o którym zapomina 83% małych firm. Ten przepis mówi wprost: umowa o przeniesienie autorskich praw majątkowych wymaga zachowania formy pisemnej pod rygorem nieważności. Oznacza to, że wszelkie ustalenia na Messengerze, mailowe potwierdzenia typu 'jasne, logo jest Twoje' czy uściski dłoni w kawiarni przy ulicy 3 Maja nie mają żadnej mocy prawnej. Jeśli nie masz dokumentu z fizycznym podpisem, prawa nie przeszły na Ciebie.

Wielu grafików-freelancerów, szczególnie tych młodych, samo nie wie o tym przepisie. Oddają pliki w dobrych intencjach, ale życie pisze różne scenariusze. Konflikt przy kolejnym zleceniu albo zmiana profilu działalności grafika może sprawić, że przypomni sobie o swoich prawach. W Karpaty Insight Group sprawdziliśmy w zeszłym kwartale 12 takich umów i tylko 3 z nich były napisane poprawnie. Reszta wymagała natychmiastowych aneksów, żeby zabezpieczyć interesy przedsiębiorców.

Pamiętaj też, że umowa musi precyzyjnie wymieniać tak zwane pola eksploatacji. To prawniczy termin, który oznacza miejsca, gdzie możesz używać logo. Jeśli umowa mówi tylko o 'internecie', a Ty wydrukujesz logo na wielkim billboardzie przy drodze na Jasionkę, grafik może uznać to za naruszenie umowy. Krótka piłka: robimy to tak, aby lista pól eksploatacji była jak najszersza i obejmowała wszystko, od mediów społecznościowych po grawer na długopisach.

Bez formy pisemnej każda umowa o przeniesienie praw do logo jest po prostu nieważna.
Magiczny Artykuł 53

Ile kosztuje błąd?

Brak uregulowanych praw to nie tylko stres, to konkretne liczby. Jeden z naszych klientów, prowadzący lokalną hurtownię, musiał zapłacić 3 400 zł ugody grafikowi, bo nie zadbał o umowę na start. Grafik po 4 latach upomniał się o wynagrodzenie za używanie logo na opakowaniach produktów, o których nie było mowy na początku współpracy. Kwota ta nie obejmowała kosztów prawnych i straconego czasu na spotkania u mediatora. Zabezpieczamy Twój zysk przed takimi nieprzewidzianymi wydatkami.

Innym kosztem jest utrata wiarygodności. Jeśli planujesz pozyskać inwestora albo wziąć kredyt pod zastaw wartości firmy, audyt prawny natychmiast wykaże brak praw do marki. To może obniżyć wycenę Twojego biznesu o kilkanaście tysięcy złotych albo całkowicie zablokować transakcję. Inwestorzy nie lubią ryzyka, a niejasna sytuacja z logo to klasyczny 'trup w szafie'. Liczą się fakty, nie obietnice, że 'jakoś to będzie'.

W Karpaty Insight Group oferujemy szybki audyt Twoich obecnych ustaleń z podwykonawcami. Często wystarczy proste, jednostronicowe oświadczenie o przeniesieniu praw, które grafik podpisze za drobną opłatą lub w ramach dobrych relacji. Lepiej wydać kilkaset złotych na porządną weryfikację teraz, niż kilka tysięcy na odszkodowanie za 2 lata. Działamy szybko – zazwyczaj pierwszą opinię o Twojej sytuacji otrzymasz w ciągu 4 godzin od przesłania nam dokumentów.

Jak to wyprostować?

Jeśli już masz logo, ale nie masz umowy, nie panikuj. Pierwszym krokiem jest kontakt z grafikiem i poproszenie o podpisanie dokumentu z datą bieżącą, który potwierdzi przeniesienie praw od momentu stworzenia logo. Większość uczciwych twórców nie robi z tym problemu, o ile podejdziesz do tematu konkretnie. My przygotowujemy takie wzory dokumentów, które są zrozumiałe dla obu stron, bez zbędnego prawniczego bełkotu.

Jeśli dopiero zamawiasz logo, dopilnuj, aby zapis o przeniesieniu praw znalazł się w głównej umowie. Nie gódź się na zapisy o 'licencji niewyłącznej', bo to oznacza, że grafik może sprzedać bardzo podobne logo Twojej konkurencji. Potrzebujesz pełnej własności. W naszym biurze przy ul. 3 Maja 12 w Rzeszowie pomagamy konstruować takie zapisy, które chronią Cię na dekady. Zespół Karpaty Insight Group składa się z 5 osób, które codziennie analizują takie przypadki.

Na koniec warto pomyśleć o rejestracji znaku towarowego. To ostateczny krok, który stawia kropkę nad 'i'. Mając świadectwo ochronne z Urzędu Patentowego, stajesz się jedynym oficjalnym właścicielem marki w danej branży. Proces ten trwa zazwyczaj około 6 miesięcy, ale daje Ci najsilniejszą możliwą ochronę. Bywa, że rzeszowskie firmy orientują się o potrzebie ochrony dopiero, gdy konkurent otwiera się dwie ulice dalej z niemal identyczną nazwą i grafiką.

Najlepiej naprawić błędy teraz, zanim firma stanie się zbyt duża, by grafik przeszedł obok niej obojętnie.
Jak to wyprostować?